Wywiad z okazji 10-lecia Sekcji Psychologii Duchowości w Kulturze

Entuzjazm, który nie przeminął – tak zaczęła się historia Sekcji Psychologii Duchowości w Kulturze, działającej w ramach Koła Nauk Psychologicznych ANIMA. W tym roku Sekcja obchodzi 10-lecie istnienia; ma za sobą wiele ciekawych doświadczeń i wydarzeń, wspólną publikację – a przede wszystkim wiele spotkań i dyskusji ludzi tworzących wyjątkową i różnorodną społeczność. Ludzi, których łączy zamiłowanie do duchowości ujmowanej z perspektyw różnych dyscyplin nauki i sztuki – bo, jak mówią, świat jest jeden, a granice umowne. W jubileuszowym roku Sekcji postanowiliśmy sprawdzić, na czym polega jej „magia”, która od dekady przyciąga kolejne osoby. W rozmowie uczestniczyli: dr hab. Katarzyna Skrzypińska, prof. UG, założycielka i opiekunka Sekcji Psychologii Duchowości w Kulturze (jak również całego KNP ANIMA), mgr Weronika Labandt – jedna z inicjatorek i założycielek Sekcji, Oliwia Wirkus – prezeska KNP ANIMA, a także członkinie i członkowie Sekcji: Rafał Ciesielski, Jakub Kalinowski, Irena Łuszczewska oraz Filip Podsiadło.

Karolina Żuk-Wieczorkiewicz: – W tym roku Sekcja Psychologii Duchowości w Kulturze obchodzi jubileusz 10-lecia istnienia. Jak to się wszystko zaczęło?

Katarzyna Skrzypińska: – Od wielu lat prowadzę wykłady z historii myśli psychologicznej. Stanowią one przekrój wiedzy psychologicznej od starożytności, od pierwszych pomysłów na idee związane z człowiekiem. Po jednym z wykładów podeszła do mnie Weronika Labandt (wówczas studentka) z grupką fascynatów i zapytała: „Pani profesor, czy moglibyśmy jakoś poszerzyć i pogłębić te wątki, trochę więcej podyskutować? Bo mamy pewien niedosyt”.

Oczywiście się zgodziłam, choć za pierwszym razem pomyślałam, że ten entuzjazm pewnie przeminie. Ale entuzjazm trwał – i pojawiły się kolejne monity. W związku z tym poprosiłam o sporządzenie listy chętnych. Zorganizowaliśmy wstępne spotkanie – i przyszło na nie prawie 30 osób.

Weronika Labandt: – To było ciekawe zebranie, chyba po dwóch latach naszego „chodzenia”. Przyszło na nie mnóstwo osób

Karolina Żuk-Wieczorkiewicz: – Skąd zainteresowanie akurat tematyką duchowości?

Weronika Labandt: – Jeśli chodzi o tematykę, to pani profesor poruszała dużo związanych z nią zagadnień na wykładach. Same wykłady też wykraczały trochę poza ich podstawową problematykę, więc nie była to wyłącznie sucha historia. Tam była i filozofia, i medycyna, i biologia, i duchowość. Generalnie wszystko…

Katarzyna Skrzypińska: – Nawet mesmeryzm. (śmiech)

Karolina Żuk-Wieczorkiewicz: – Rozumiem, że to zróżnicowanie tematyki i dyscypliny było czymś inspirującym?

Weronika Labandt: – Tak, to było bardzo inspirujące.

Katarzyna Skrzypińska: – Pierwszy rok studiów jest specyficzny, ludzie dopiero rozpoznają tematy, w których chcieliby w jakiś sposób się odnaleźć. Dla mnie nauka jest czymś fascynującym i nawet zdarza mi się opowiadać o fizyce kwantowej, o najnowszych odkryciach biologicznych. Jeszcze przed naszym ostatnim spotkaniem dzieliłam się informacjami na temat techniki PCCT (Photon-Counted Computer Tomography), która jest obrazowaniem najnowszej generacji z użyciem wiązki światła, w której przepuszcza się przez ciało pojedyncze fotony. Jest to o wiele dokładniejsza technika niż fMRI, czyli rezonans magnetyczny funkcjonalny. Zachęcam też studentów do śledzenia doniesień naukowych i dzielenia się nimi, na przykład w formie prezentacji.

Karolina Żuk-Wieczorkiewicz: – Jak w praktyce wygląda członkostwo w Sekcji? Rozumiem, że prezentacje pełnią w nim istotną rolę?

Rafał Ciesielski: – Prezentacje, które wykonujemy na naszych spotkaniach, to taki nasz chleb powszedni. Sam miałem okazję prowadzić je już dwa lub trzy razy. Niektóre osoby (mam nadzieję, że w przyszłości do nich dołączę) piszą też artykuły do książki. Myślimy też coraz więcej o warsztatach (jak podczas spotkania jubileuszowego) czy wspólnych wyjściach (choćby do kina), żeby razem kultywować spotkanie ze sztuką.

Rafał Ciesielski: – Tak, jak najbardziej, dotyczą naszych zainteresowań, mniej lub bardziej powiązanych z tytułową tematyką koła. Nie zamykamy się, bo nie chcemy popaść w taką bańkę poznawczą, nie chcemy się ograniczać do jednej perspektywy.

Karolina Żuk-Wieczorkiewicz: – Z całej idei waszych spotkań wybrzmiewa interdyscyplinarność, łączenie różnych dyscyplin nauki, a także uwzględnianie sztuki…

Weronika Labandt: – Teraz, z tego, co widzę, grono jest przeważnie psychologiczne, większość Koła stanowią studenci psychologii. Jak zaczynaliśmy, to mieliśmy, na przykład, weterynarkę, filozofa, dwóch socjologów, studenta ASP, byłą zakonnicę i niedoszłego księdza. To były generalnie bardzo rozwijające spotkania.

Natomiast wydaje mi się, że studenci psychologii bardzo często mają złożone zainteresowanie, bo psychologia sama w sobie jest złożona. Są psychologowie, którzy pracują z przestępcami, są tacy, którzy pracują z dziećmi, są tacy, którzy pracują ze sportem – i tak dalej. To nauka, która jest złożona. Interesując się człowiekiem, interesujemy się jego różnymi aspektami, bo humanista to nie jest ktoś, kto nie umie matematyki. Humanista to ktoś, kto interesuje się człowiekiem w każdej postaci. Nauka nie jest poszatkowana. Świat nie składa się z odrębnych obszarów wiedzy. To my szatkujemy wiedzę na różne dyscypliny naukowe po to, by móc ogarnąć świat poznawczo. Ale świat to różne aspekty, które się przenikają – i to było zawsze fajne w tych naszych spotkaniach, że one były takimi swobodnymi asocjacjami, przechodziły z jednego tematu na drugi i to wszystko było bardzo rozwijające.

Teraz bywam tutaj bardzo rzadko, gdzieś po drodze pochłonęła mnie praca, ale lubię czasem wpaść i zobaczyć, jak się rozwija młode pokolenie. My się spotykaliśmy raz w miesiącu i faktycznie to był ten moment miesiąca, gdy świat stawał się bardziej kolorowy, bardziej twórczy. Jak się spotykaliśmy, to nie mogliśmy się rozstać, do momentu, aż nam zamknęli Uniwersytet podczas pandemii Covid-19. A jak nam zamknęli Uniwersytet, to wtedy w ogóle nie mogliśmy się rozstać.

Katarzyna Skrzypińska: – Spotkania były wtedy online i trudno nam było je zakończyć.

Weronika Labandt: – Pamiętam jeszcze moment, gdy startowaliśmy do konkursu StRuNa. Wtedy ostatnią osobą, która mi mówiła dobranoc, była pani profesor o pierwszej w nocy.

Karolina Żuk-Wieczorkiewicz: – Co się zmieniło na przestrzeni tych 10 lat istnienia Sekcji?

Weronika Labandt: – Teraz bywam tutaj rzadziej i widuję praktycznie same nowe twarze – i są to osoby w wieku moich studentów (miałam epizod związany z prowadzeniem zajęć). Osób, z którymi tworzyliśmy Sekcję, na ten moment w niej nie ma, gdzieś tam pochłonęła nas praca, aczkolwiek ostatnio wpadły tutaj koleżanki, z którymi zaczynałyśmy, i stwierdziły, że to był dobry czas. Natomiast osoby takie jak ja, które nie są z Sekcją na co dzień, trochę inaczej na nią patrzą. Sentyment został, poza tym nadal mi się tu dobrze pracuje.

Całość wywiadu dostępna na stronie uniwersytetu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

dwadzieścia − trzynaście =

Post Navigation